Idź za marzeniami


Sztuka współczesna jednych zachwyca, innych przyprawia o mdłości. Do niedawna zaliczałam się do tych drugich.
Z ręką na sercu byłam naczelnym ignorantem nie dostrzegającym piękna bohomazów, które przecież sama byłabym w stanie napaćkać albo wynająć do tego jakiegoś trzylatka. Tak było do dnia, kiedy wybrałam się na wernisaż, a raczej finisaż (dla tych mniej ogarniętych - wernisaż zamykający cykl wystawy) młodej artystki. Pierwszy raz doświadczyłam tak intensywnych uczuć wywołanych interakcją z płótnami stanowiącymi przekaz artysty. Pobudzanie moich wyobrażeń, skojarzeń, zmuszenie mnie do refleksji, zatrzymania się w czasie i intensywnego budowania narracji wobec tego co doświadczam, jest mega wyczynem. Wszak nie łatwo pobudzić blondynkę do tak intensywnej pracy umysłowej. Jednakowoż mogłabym przecież wlepiać się w płótna wydając dziwne dźwięki ku radości współtowarzyszy dla podkreślenia mej zadumy nad wielkością dzieł, które mnie otaczały. Mogłabym wysilać się dobierając wyszukanych słów mających oddać głębię przekazu, żeby dobrze wypaść w oczach ludzi sztuki, co to liczą na darmowe wino oraz przekąski. Popijając białe wino wdawać się w dywagacje o wyższości sztuki nad innymi... plepleple. Mogłabym, także wydymać usta i mrugać rzęsami, gdybym tylko chciała. Ale nie to mnie urzekło.


Olśnienia doświadczyłam następnego dnia. Dotarło do mnie, że artystka zrobiła o wiele więcej niż przykuła moją rozbieganą, egocentryczną, spaczoną uwagę. Ona zasiała ziarno... okazało się, że malarka miała odwagę słuchać głosu swego serca i podążać swoją drogą. Skończyła prestiżowe studia prawnicze, a jednak wybrała drogę w zgodzie z samą sobą. Chwała jej za to, bo to co robi zasługuje na miejsce w MoM, a nie tylko na zdobienie skromnych ścian galeryjki Napiórkowskiej schowanej w zakamarkach multipleksu, którego strzegą dwa lwy.





Oczywiście możecie sobie myśleć co chcecie, ale ja mam nosa do talentów i jeśli macie chociaż krztynę oleju w głowie zainwestujecie w sztukę artystki, która za kilka lat będzie wystawiać swoje prace w najlepszych galeriach współczesnej sztuki, ponieważ oprócz talentu w jej pracach jest odwaga i żar serca, który wkłada w każde pociągnięcie pędzlem.




Katarzyna Kowalska


Brak komentarzy:

Copyright © 2014 blondynka w Warszawie , Blogger