odczuwanie przestrzeni sanockiej


Nie znacie mnie, Martę znam od trzech lat. Odwiedza nas od czasu Spokojnej, która pozwoliła jej wrócić do świata silnie w niej zakorzenionego od dzieciństwa. Nawet nie zdaje sobie sprawy, że podczas rozmów o malowaniu, fotografii czy pisaniu rozszerzają jej się źrenice, a twarz promienieje. Tak samo wygląda jak opowiada o swojej pracy. Jest trochę szalona, bo kto normalny przemierza pół Polski, żeby obejrzeć nowe prace swojej przyjaciółki? Dobra, od jakiegoś czasu ją nosi. Wybiera sobie jakieś miejsce i jedzie. Nawet jak inni kręcą głową i nie dowierzają słysząc o jej kolejnym pomyśle. Ale jak ona później opowiada o miejscach, które widziała, aż miło uciąć sobie przy nich drzemkę. Tym razem Marta utknęła w korkach i do Sanoka dociera dopiero po 20.00. Grzecznie poinstruowana wysiadła naprzeciwko cmentarza. Kaśka jednak ma niezłe poczucie humoru karząc jej tam na siebie czekać. Młody nas zaprowadza. A ona czeka uśmiechając się od ucha do ucha, bo kierowcy chcieli ją podwieść, ale nie wiedziała gdzie. Zachowuje się jakby to się nie zdarzało co dziennie. Idziemy do Central Park. Tu do rana toczą się dysputy z ludźmi, których łączy jedna pasja. Mając na uwadze panie chcące zamknąć lokal i iść do domu przenosimy się do pracowni Sylwestra. Pomieszczenie przesycone terpentyną, która wgryza się w pory skóry. 
Marta pada koło 2.00 po ciężkim tygodniu, więc odprowadzamy ją do hotelu i wracamy po resztę towarzystwa.  


Rano spotykamy się na rynku - taniec radości z gołębiami zapowiada dobry dzień. Odwiedzamy Pracownię 37,1 i Tomka Mistaka przy pracy. Znowu buzie im się nie zamykają. Nie mogą się nagadać, że nie mają dość po wczorajszym wieczorze. 

Powyżej praca Joanny Szostak - to ją Marta rozpoznała ostatnio w stolicy ciesząc się jak dziecko ;-) Poniżej jedna z tancerek Daniela Białowąsa - Marta nie mogła od nich oderwać oczu. Prace Tomka będzie podziwiać na wernisażu w stolicy, dlatego wam nic nie pokaże, żeby nie psuć niespodzianki.  



Dzisiaj spotkamy się z częścią rodziny, która nie dojechała na wernisaż, więc idziemy do BWA Galerii, żeby jeszcze w spokoju pooglądać obrazy Kaśki. Marta ma dziwne upodobania, spodobał jej się ten nieproporcjonalny człowiek z żelaza, uparła się, że chce z nim zdjęcie. 


Co oni by zrobili beze mnie, nadzorowanie powieszenia tych wszystkich obrazów w odpowiednim miejscu to nie lada wyczyn. Ale efekty widać. Obrazy pięknie komponują się z czernią ścian oraz drewnianymi ozdobieniami, dopełniającymi całości. Efekt jest piorunujący. Zresztą zobaczcie sami. 




Marta od kiedy znają się z Kaśką jest na wszystkich wernisażach. Ma swój ukochany obraz, który nie jest na sprzedaż. Znając ją powiem, że nie rzuca słów na wiatr, więc inni będą musieli się obejść smaczkiem. W Sanoku Kaśka zaprezentowała nowe obrazy. Ten zatrzymał Martę na dłuższą chwilę i jak zaczęły o nim rozmawiać to trzeba było sobie znaleźć inne miejsce. Jak zaczną rozprawiać o obrazach to buzie im się nie zamykają. Z ręką na sercu przyznaję ma niezłe skojarzenia. Zaznaczę, że Kaśka inspiruje się architekturą, ale to co ten obraz wyciągnął z Marty przyprawia o gęsią skórkę. Możecie ją dyskretnie podpytać może wam, kiedyś zdradzi. Niestety obraz znalazł już prywatnego nabywcę. Po zakończeniu wystawy będzie zdobić krakowskie przestrzenie. 


 Tu wam mogę zdradzić, pewnie się nie obrazi, Marta widzi smoka.... walkę dobra ze złym... równonoc. Ma dziewczyna wyobraźnię. A to tylko jej luźne skojarzenia. Strach pomyśleć, co jej przychodzi do głowy, kiedy dłużej wpatruje się w jakiś obraz.


Patrząc na nią, nie wydaje się taka mroczna ;-D 
Tu na tle instalacji. Montowanie tego to dopiero niezły wyczyn. 

Poniżej Katarzyna Kowalska - malarka. 



Obraz Marty (poniżej). 



Kto by pomyślał, że niby taka skupiona, kontemplująca sztukę... potrafi ustać w jednym miejscu dłużej niż pięć sekund ;-)

Na tle Kaśkowego muralu taki zaciesz typowo Martowy. 


cd. sanockiego odczuwania przestrzeni niebawem 



Central Park Sanok Kościuszki 34
BWA Galeria Rynek 14
Otwarta Pracowania 37,1 Kościuszki 15 

Brak komentarzy:

Copyright © 2014 blondynka w Warszawie , Blogger